Szukaj

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Branża budowlana przeżywa w ostatnich miesiącach spore załamanie. Kryzys finansowy powoduje zmniejszenie zdolności kredytowej zarówno inwestorów jak i deweloperów. Wkrótce kryzys może dać o sobie znać również u kontrahentów firm budowlanych.

Już rozpoczęte inwestycje powinny zostać zakończone, gdyż ich finansowanie związane jest umowami kredytowymi zawartymi jakiś czas temu - w okresie hossy lub początkach bessy. Jednak czym bliżej dzisiejszej daty, tym mniej pieniędzy na nowe inwestycje.

Deweloperzy rzadko rozpoczynają inwestycje budowlane w momencie gdy nie ma chętnych na zakup lokali. Kryzys na rynku kredytów hipotecznych spowodował, że banki niechętnie je przyznają i zdecydowanie zaostrzyły wymagania przed udzieleniem kredytu. To powoduje mniejszy dostęp całej branży budowlanej do kapitału, który mógłby zostać zainwestowany w nowe budynki. Z analiz firm zajmujących się m.in. monitoringiem branży budowlanej, zaczynają dochodzić głosy o kolejnych bankructwach firm deweloperskich. Tak podaje m.in. Konfederacja Budownictwa i Nieruchomości. Zdaniem fachowców, tendencja ta może narastać. Pamiętajmy, że ostatni bum na rynku budowlanym wywindował zarówno ceny nieruchomości jak też i ceny materiałów budowlanych i kosztów zatrudnienia pracowników. Branża budowlana odznaczała się jednym z najwyższych wzrostów płac w gospodarce. Ceny nieruchomości sięgnęły  poziomów określonych raczej zdolnością kredytową przyszłych właścicieli niż rzeczywistą ich wartością.

Na razie kłopoty mogą  mieć mniejsze firmy budowlane, które miały na rynku małe doświadczenie i często rozpoczęły inwestycje na górce hossy licząc na łatwy zysk. Gorzej jednak sprawa może wyglądać gdy kłopoty będą miały naprawdę duże przedsiębiorstwa i holdingi. Upadek takie dużej firmy może pociągnąć za sobą również bankructwa mniejszych firm z nimi kooperujących. W takich wypadkach kłopoty mogą mieć również klienci-inwestorzy opłacający budowy mieszkań i lokali, narażając się czasem na niemożliwość uzyskania opłaconego lokalu.

Analizując problem z drugiej strony, możliwe są powroty z emigracji polskich fachowców, którzy wyjechali za granicę w poszukiwaniu lepszych zarobków. Pamiętajmy, że kryzys budowlany dotyczy nie tylko rynku polskiego, a w zasadzie przyszedł do nas z Zachodu. Zastój na tamtejszych rynkach może spowodować więc spadek oczekiwań płacowych naszych fachowców, a co za tym idzie obniżenie kosztów pracy.

Taki urok mają cykle koniunktury i musimy wszyscy przeczekać ten kryzys bo za jakiś czas na pewno pojawią się oznaki ożtwienia w gospodarce i samym budownictwie.